sobota, czerwca 11, 2005

Instrukcja obsługi komentów

Jak komentować? To przecież proste... No, może nie dla wszystkich...
A więc robimy to tak:
1. Kliknij na link comments pod notką
2. W polu tekstowym wpisz swój komentarz
3. Później wybierz "other" (wpisz swoją ksywkę) lub "anymous" (nic nie wpisuj)
4. Na sam koniec kliknij "Publish Your Comment" i już
To takie banalne...
Teraz oczekuję komentów

wtorek, maja 31, 2005

Ogłoszenie nr 12

Ogłaszam wszem i wobec, że nie zamieszczę nowej notki dopóki nie będzie przynajmniej 10 komentów.

poniedziałek, maja 16, 2005

Rozdział VIII "Wilkołak?!"

W dwa tygodnie później przyszła odpowiedź od Clarissy:

„Gdańsk, 20 lutego 1998rok

Kochana Boo,

Twoje przeżycia normalnie mnie wzruszyły i wybaczam Ci tamte listy. Nie wiem czy ty tak bardzo za mną tęsknisz czy po prostu chcesz spędzić wakacje w towarzystwie przyjaciół z dala od rodziców i nauczycieli.
Pewnie już się martwisz, że jak przyjedziecie to zatrzasnę wam drzwi przed nosem i nie wpuszczę do mieszkania mojego i Cassandry. Bo właśnie jakieś dwa tygodnie temu przeprowadziłyśmy się z Cass do dużego, wygodnego mieszkania bliżej morza. Mamy tu tak: salon, dużą kuchnię z jadalnią, każda swój pokój, hall, dwie łazienki, wspólny pokój dla Ciebie i Rity, i pokój gościnny. Pewnie boisz się, że napadłyśmy na bank skoro stać nas na takie luksusy. Otóż nie. Dostałyśmy premie, a to wygrałyśmy w pracy. Szef co roku organizuje taki konkurs na najlepszego pracownika. Nagroda to premia i mieszkanie. Zajęłyśmy z Cass pierwsze miejsce (razem bo pracowałyśmy w parze). Nie napiszę tak długiego listu jak ty bo moja praca nie jest tak ekscytująca jak szkoła. Chciałabym wrócić do Hogwartu!
W każdym razie czekam na was w sierpniu. Do zobaczenia. Pozdrów całą twoją paczkę ode mnie (szczególnie Ritę),
całuję

Clarissa
PS. Cass się drze, żebyś pozdrowiła od niej Sai”

- Świetnie!- wykrzyknęłam podając list dziewczynom (Lilka dzisiaj jadła śniadanie przy naszym stole).

- Super!- dołączyły się do mnie moje przyjaciółki.

Po chwili naradzałyśmy się jak powiedzieć o tym chłopakom żeby nie wyszło na to, że my wpadłyśmy na pomysł wspólnych wakacji. Kiedy plan był gotowy udałyśmy się w stronę sali eliksirów gdzie mieliśmy wspólne lekcje. Gdy tylko znalazłyśmy się w lochach, tak jak się spodziewałyśmy, Huncwoci od razu nas dopadli. Zabrałyśmy się za wprowadzanie naszego planu w życie.

c.d.n.

środa, maja 04, 2005

Ogłoszenie nr 11

Specjalnie dla Gosiusi :) Wiem, że to trochę zbyt współczesne czasy ale opowiadanie nie będzie zawierało treści tej, która jest w książkach Rowling - nie będzie sławy Harry'ego, nie będzie śmierci Potterów ani Syriusza. Mogę ci jedynie zdradzić, że Rowling, we własnej osobie pojawi się w domu Rosy. Zachęcam do dalszego czytania. Pozdrawiam, pa

piątek, kwietnia 29, 2005

Rozdział VII "Nic ciekawego"

Piętnastego lutego zdecydowałam się napisać do siostry list. Ostatnio jak do mnie pisała to udawała, że nie interesuje ją co dokładnie u mnie się dzieje ale jakoś tak nie bardzo jej się to udało. Kiedy skończyłam się produkować jeszcze raz przeczytałam co mi z tego wyszło:

„Hogwart, 15 lutego 1998rok

Kochana siostrzyczko!

Przepraszam, że moje listy były takie beznadziejne, ale po prostu byłam bujnięta w takim chłopaku ale wydawało mi się, że ja mu się nie podobam.
Tak więc przechodzę do konkretów. Około października jak chyba wiesz zaprzyjaźniłam się z Lilly Evans. Jej rodzice są mugolami ale ona jest w porządku. Jest Gryfonką, świetnie się uczy i fajnie się z nią gada. Dzięki tej przyjaźni skumplowałyśmy się (ja i Rita) z Huncwotami. Ci Huncwoci to takich trzech pozytywnie zakręconych (na punkcie żartów) gostków i ich kolega z dormitorium – Peter Pettigrew (w sumie to nie rozumiem po co oni się z nim przyjaźnią, to taki nic nierobiący pasożyt). Pozostała trójka to:

Remus Lupin – powszechnie nazywany Lunatykiem, taki chorowity chłopak, w tamtym roku prefekt, ale fajny;
James Potter – ksywka: Rogacz, świrnięty (pozytywnie) szukający Gryfonów, od wieków śmiertelnie zakochany w Lilce;
Syriusz Black – mój Łapa, no właśnie, MÓJ chłopak, ten w którym byłam (i jestem) taka zakochana, obiekt westchnień ponad połowy dziewczyn w szkole.

Tak więc Huncwotów i Swore (Lilly) już znasz. Teraz wydarzenia. W ostatni weekend października było Hogsmeade. W związku z tym wybraliśmy się tam wszyscy razem. Byliśmy wszędzie. Pierwszym miejscem które odwiedziliśmy był pub a ostatnim barierka pod Wrzeszczącą Chatą. W międzyczasie zakołowaliśmy do Miodowego Królestwa gdzie Syriusz kupił sobie wielkiego, czerwonego lizaka i podzielił się nim ze mną. Potem było długo, długo nudno i potem poszliśmy pod Wrzeszczącą Chatę. Siedzieliśmy tam jakąś godzinę i zimno mi się zaczęło robić. Znasz mnie – jeśli chodzi o mój dyskomfort to zawsze poskarżę się na głos. Ty razem dobrze zrobiłam bo natychmiast po moim oświadczeniu, że zimno mi się robi Łapa dał mi swoją kurtkę i mnie przytulił. Do zamku też wróciliśmy przytuleni. Myślałam że KLUSKI (oficjalna nazwa: Klub Lasek Uwielbiających Syriusza) mnie zabiją tym swoim wzrokiem bazyliszka. Później przez wiele, wiele dni nic się nie działo a później ty zachorowałaś i musiałam zostać w zamku na Boże Narodzenie. W dzień przed wyjazdem Rity była pełnia, pięknie świecił księżyc więc wyciągnęłyśmy chłopaków na spacer po błoniach. Potterowi zebrało się na romantyczne zwierzenia i oświadczył się Lilce (oczywiście nie zgodziła się). Syriusza też coś wzięło na wyznania miłosne, odciągnął mnie na bok i powiedział:
– Myślę, że nie będzie odpowiedniejszej chwili. Rosa… ja się w tobie zakochałem…
Fajnie, nie? Powiedziałam, że też go kocham i święto. Załatwione. Rita napisała ci co się działo w święta więc to ominę. Nadszedł sylwester. Lilly załatwiła sobie u McGonnagall żeby mogła nas czasem odwiedzać u nas w dormitorium, tak że na bal przygotowywałyśmy się razem. Nasza para (ja + Syriusz) zostaliśmy parą królewską. O północy przywitaliśmy nowy rok, pobawiliśmy się do trzeciej nad ranem, Syriusz dał mi buziaka na dobranoc i spałam do południa. Później nie działo się nic ciekawego (oprócz 20 – moje urodziny, ale w sumie dostałam tylko prezenty bo zimno było – imprezę robię na imieniny) aż do wczoraj. No bo z okazji Walentynek był wypad do Hogsmeade. Łapa zaprosił mnie na randkę do kawiarni. Wiesz, pogadaliśmy, wypiliśmy kawę i PIERWSZY RAZ BYLIŚMY SAMI!!! Bez Rity, Jamesa, Remusa, Petera czy Lilly. SAMI!!
Humor od wczoraj znacznie mi się poprawił więc stwierdziłam, że do Ciebie napiszę. Clair, mam prośbę. Wiesz, że chcę przyjechać do Ciebie, tam do Gdańska na wakacje. Mogłabym zaprosić też Ritę, Lilly, Syriusza, Jamesa i Remusa? Nie przeszkadzałoby Ci gdybyśmy zwalili się całą paczką? Ostrzegam Cię, że jak pewnie znakomicie pamiętasz, brak wyraźnego zaprzeczenia uważam za zgodę.
Liczę na Twoją dyskrecję. Pozdrów tam wszystkie swoje znajome (a szczególnie Cass) ode mnie. Całuję Cię mocno i tęsknię

Rosa

Może być, pomyślałam i poszłam wysłać list.

środa, kwietnia 27, 2005

Ogłoszenie nr 10

Blogi z Hogwartu

Ogłoszenie nr 9

Toplista hogwardzkich pamiêtników

poniedziałek, kwietnia 25, 2005

Ogłoszenie nr. 8

Pamiêtniki znalezione w Hogwarcie